Przez cały czas pobytu w Kabulu czułam się trochę
zawstydzona. Dopiero po wielu tygodniach potrafiłam nazwać to niejasne poczucie
winy: Nie dotrzymałam słowa. Zawarłyśmy z Christiną [Annemarie
Schwarzenbach] pakt, że nigdy nie zostawię jej samej, cokolwiek by się
działo. Ale intensywność mojego pragnienia, żeby przyjść jej z pomocą,
wypaczyła moje intencje. Wymagała ode mnie wysiłku i wyczerpałam swoje siły.
Gdybym była z natury dobra, pomogłabym Christine zupełnie zwyczajnie, bez
emocji, tak jak słońce grzeje i jak podaje się rękę dziecku, kiedy się
przewróci – bo nie można postąpić inaczej. Nie zniweczyłabym wtedy tego gestu,
myśląc: Musi mi się udać, mnie na pewno się uda!
Ella Maillart, Droga
goryczy
